150. rocznica urodzin Sługi Bożej Franciszki Marii Witkowskiej

Pokora w życiu ukrytym

Nic nie chciej, nic nie pragnij tylko Boga.

Sługa Boża Maria Witkowska
Pokora
Obrazek z którym umierała Matka Maryla

Żyć jak Jezus w Nazarecie

Jezus, którego Imię towarzyszyło Maryli od początku życia coraz bardziej ją fascynował i łaską swoją pociągał ją do siebie. Im bardziej starała się żyć dla Boga, tym Jezus zdawał się być bliższy sercu, ale też wzrastało w niej pragnienie, by żyć jak On. Urzekła ją pokorna postawa Jezusa, zadziwiająca prostota Jego życia przez trzydzieści lat w Nazaretańskim domku, przy boku Najświętszej Matki i św. Józefa. Jakie to proste i dostępne dla każdego. Żyć jak Jezus w Nazarecie – to zdanie coraz mocniej wyciskało znamię na sercu i umyśle młodej Maryli. Zanim zapisze słowa: Nie ma nic milszego pod słońcem jak należeć do Pana Jezusa, stoczyła wielką walka. Szukała tego, czego chce Jezus, jemu powierzała swe troski i swoje życie. Ja pragnę należeć do Boga bez podziału, bezwarunkowo, iść za Nim, z wiarą i bez trwogi. Nie było to dla niej ani łatwe, ani proste.

Znajomość siebie

U początków życia zakonnego Matka Maryla w swoich notatkach zapisała wskazanie usłyszane od spowiednika: bądź cierpliwa w znoszeniu samej siebie, wytrwale, choć powoli, bo nie ten zbawiony, kto dobrze zaczął, ale kto dobrze skończy. Ciesz się i dziękuj Bogu, że daje ci poznanie samej siebie i upokarzaj się, bo sama nic nie możesz… moc twoja w Chrystusie”. Zdawała sobie sprawę, że fundamentem wszystkich modlitw jest rozmyślanie, rachunek sumienia i różaniec. W sumienności odprawiania rachunku sumienia upatrywała jedną z ważnych dróg poznania siebie. Z całą prostotą i szczerością pisała do o. Honorata: nie mam ani siły ani roztropności i bardzo być może, że wkrótce odbierze mi Ojciec ten urząd. (…) Ja całą ufność złożyłam w Bogu, więc przyjęłam a o następstwach nie myślę, bo ode mnie to niezależne w znacznej części.

Formacja sióstr

W formacji sióstr zasadniczą rolę odgrywał przykład jej życia. Była matką, która kocha i wybacza, mistrzynią, która uczyła nieumiejętne, nie zrażając się niczym, cicho upominała i cicho znosiła braki, pomimo swojego wątłego zdrowia, zapominając o sobie, pragnęła dzielić ubóstwo i braki na równi z całą wspólnotą. Pragnęła, by duch jej duchowych córek był duchem najwyższego ubóstwa, najgłębszej pokory i szczerej pogardy świata. Modliła się słowami Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca moje według serca Twego, a przed złożeniem ślubów wieczystych Maryla napisała: Kto zgłębi przepaść miłości, dobroci i litości Serca Jezusowego, że tak nędzną jak ja istotę, do tak wielkiego szczęścia wezwać raczył… Jezu mój, weź mnie nędzną i zapal ogniem miłości twojej, aby ode mnie nikt więcej Cię nie kochał.

Nie nam Panie, lecz Twemu Imieniu

Bóg napełniał ją coraz bardziej sobą i posyłał do ludzi, by nieść zbawienie dalej. Na różne sposoby poprzez głoszenie słowa, styl życia, dobroć, zwyczajność. Matka Maryla widząc potrzeby młodych kobiet i dziewcząt, zwłaszcza spośród rękodzielniczek, w drugiej połowie XIX wieku, postanowiła im pomóc przygotowując do pracy i ucząc chrześcijańskiego życia. By sprostać zadaniom Siostry organizowały pracownie, kursy, a potem szkoły. Powstawały ochronki, bursy, a potem przedszkola, domy dziecka.

Tak też jest do dzisiaj – celem apostolskiej działalności Zgromadzenia było i jest odrodzenie religijne środowiska, w którym ma ono działać na sposób ewangelicznego zaczynu, ukazując współczesnemu człowiekowi ideał pracy w duchu Ewangelii. Siostry naznaczone zbawczym Imieniem Jezus, pragną to imię zanieść wszystkim narodom i rozsławić je po całym świecie.

Najświetszy Sakrament
Chcę ukochać to co ciche i pokorne.