150. rocznica urodzin Sługi Bożej Franciszki Marii Witkowskiej

Kochać Najświętszy Sakrament

Kochać Najświętszy Sakrament nieugaszonym pożarem miłości i co dzień o to Jezusa prosić.

Sługa Boża Maria Witkowska
Najświetszy Sakrament
Puszka z sukienką haftowaną ręką Matki Maryli

Trwanie na adoracji

O wielkiej miłości do Jezusa w Najświętszym Sakramencie świadczą zapiski Matki oraz świadectwa osób, które Ją znały. W Warszawie widywano ją często przed ołtarzem, gdzie był przechowywany Najświętszy Sakrament. Trwała tam zatopiona w modlitwie. Ks. Prałat Eugeniusz Brzeziewicz, proboszcz z Kościoła Św. Krzyża w Warszawie pisał o naszej Matce: unikała w kościele ludzi, szukała zacisznego miejsca, gdzieby się modlić mogła swobodnie, a kiedy z ukrycia swego wyjść musiała, ażeby do Komunii świętej przystąpić, to wówczas łatwo można było spostrzec jej niezwykłe skupienie i kontemplację piękną nad wyraz.

Z Jezusem pod jednym dachem

Jak ważną sprawą była dla Matki Maryli możliwość przebywania na stałe z Jezusem świadczą jej wysiłki związane z uzyskaniem pozwolenia na przechowywanie Najświętszego Sakramentu w domowej kaplicy, po które udała się do Rzymu. Nie udało jej się załatwić zatwierdzenia Ustaw rodzącego się Zgromadzenia, jedyne, to wróciła z pozwoleniem na przechowywanie Najświętszego Sakramentu. Wtedy spełniło się jedno z jej największych pragnień: mieszkać z Jezusem pod jednym dachem. To było jej wielkie i wyjątkowe szczęście, o to zabiegała, o to się modliła, tego pragnęła, ale Jezus, któremu służyła oczekiwał od niej jeszcze więcej.

Wzrastanie w miłowaniu Boga

Treść jej myśli, czynów i życia wypełniał Jej Najukochańszy – Jezus. Dostrzegała Jego miłość wszędzie, za Nim tęskniła, Jego pragnęła, potrzebowała, Jemu się oddawała. Maryla stale poprzez modlitwę wzrastała w miłowaniu Boga. Pisała w swoich notatkach: Modlitwa najpierwszym na wszystkie pokusy lekarstwem, Modlić się wiele, ciągle, usilnie, za przyczyną świętych. Zatopić się, zagrzebać, pogrążyć się w Bogu na zawsze. Pragnęła, aby jej życie było świętym szaleństwem krzyża, aby na jej sercu odbił się obraz Ukrzyżowanego. Życiem potwierdzała zapisane słowa: Bierz i pożywaj i karm siebie obecnością moją, i wcieliwszy w siebie Zbawiciela twego stań się żyjącym Jego obrazem.

Życia cel jedyny – wielka świętość

W notatniku duchowym napisała: Bóg nie żałował dla mnie siebie, ja nie chcę żałować dlań siebie. Pragnęła sama ukochać Boga bezgranicznie i zrobić wszystko, aby inni mogli Go również ukochać. Często modliła się tymi słowami: Jezu mój weź mnie nędzną i zapal ogniem miłości Twojej, aby więcej ode mnie nikt Cię nie kochał. Maria Witkowska była wielką czcicielką Najświętszego Sakramentu. Zachęcała siostry, by cały zapał swej miłości zwróciły ku Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie, a swoje życie poświęciły Jego uwielbieniu. Wpatrywała się często w Oblicze Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i pragnęła wynagrodzić bluźnierstwa i zniewagi, nieuszanowanie, całą obojętność ludzi, wobec Więźnia Miłości, wszystkie grzechy ludzi pracy i błagała o nawrócenie i miłosierdzie dla świata.

Lampka miłości ukrytego Boga

Żyła krótko dając wspaniały wzór miłości Boga i bliźniego, heroiczności, gorliwości i zawierzenia Bogu, a także świetlany przykład konsekrowanego życia w ukrytym Zgromadzeniu zakonnym. Maryla Witkowska pokazała, że można przemieniać świat przykładem własnego życia, oddaniem się Bogu na przepadłe, służąc ludziom wszędzie tam, gdzie Bóg posyła. Po śmierci mówiono o niej: Był to płomień miłości i żarliwości o chwałę Bożą, który zgasł za prędko, zgasła jak lampka wyniszczona dla miłości Boga, ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

Najświetszy Sakrament
Na Ciebie czeka Jezus w Najświętszym Sakramencie, odwiedzisz Go?